Podsumowanie Prac Grupy Angielskojęzycznej
Wykaz konferencji Kongresu Meksyk 2000

Ta grupa dyskusyjna była bardzo zróżnicowana. Jej reprezentanci pochodzili z: Australii, Nowej Zelandii, Samoa, Austrii, Irlandii, Szkocji, Anglii, Chorwacji, Niemiec, Holandii, Korei, Tajwanu, Hong Kongu, Malezji i Polski. Ta ogromna różnorodność oznaczała zbiór niezmiernie urozmaiconych doświadczeń. Dla przykładu jeden z regionów doświadczał wrogości ze strony lokalnego Kościoła katolickiego, a w innym nie odbywają się miesięczne spotkania z uwagi na ogromne odległości. Jeszcze inny ma kłopoty z członkami, którzy dopiero w Karmelu są katechizowani. Problemy te regiony nie są z kolei w stanie sobie wyobrazić.
Jedno z pytań, zaproponowane przez o. Deeney jako przygotowanie do tego kongresu, dotyczące grupowego apostolatu zapoczątkowało proces podejmowania działań grupowych jako właściwych karmelitom. Pojawiło się całkiem sporo przedsięwzięć, choć niektórzy przyznają, że jeszcze nic nie zaczęli. Stąd jedna uwaga: o. Generał jest zakonnikiem. Zakonnicy żyją we wspólnotach zakonnych, które mają apostolat grupowy. Świeccy są świeckimi i nie żyją we wspólnotach. Zatem od każdej pojedynczej grupy Świeckiego Karmelu zależy, w jaki sposób twórczo podejmie to wyzwanie, odpowiednio do okoliczności, a nie do tego, jakie inicjatywy sugerują władze Zakonu.
Delegaci w naszej grupie dzielili się przykładami grupowego apostolatu i, jestem pewien, że dla innych grup stanie się to iskrą (impulsem) do poszukiwania dalszych możliwości działania.
Zamysł apostolatu grupowego z pewnością został zasiany na podatnym gruncie w tej anglojęzycznej grupie, a częścią tego jest zachęta do uświadomienia sobie, że jesteśmy „jedną rodziną- ojcowie, siostry i świeccy. Innymi słowy - myśl jak karmelita.
Oczywiście są problemy z tą zmianą sposobu postrzegania. Chociaż zmiana wydaje się być fundamentalna i konieczna, to jednak w obecnej Regule można już znaleźć pewien ślad takiego myślenia. Jeśli modlitwa jest prawdziwą modlitwą, to musi prowadzić do podejmowania apostolatu. Główną przeszkodą wydaje się być brak zaufania we własne siły. Sądzimy, że nie posiadamy dostatecznej wiedzy czy wyszkolenia, aby przekazywać innym charyzmat Karmelu poprzez uczenie modlitwy, konferencje, rekolekcje itp.
Pojawia się również trudność tego rodzaju, że niektórzy członkowie nie chcą zmian. Ich apostolat był dotychczas indywidualny i nie są przekonani, że wspólnota nie jest nią dopóki nie działa wspólnotowo. Tu potrzeba tożsamości grupy.
W jaki sposób ojcowie mogą pomóc świeckim iść w tym nowym kierunku?
Ojcowie, nie dominujcie swoich grup! Zachęcajcie do wzrostu i do zmniejszania zależności od was. Świeccy zbyt mocno uzależniają się od ojców. W jednej z prowincji pewna jej część nie ma duchownego asystenta i panuje tam inny duch, bardziej świecki. Natomiast członkowie grup w tych prowincjach, które mają asystenta duchownego, wskazują tendencję do przyjmowania quasi zakonnego sposobu życia. W tym wypadku jest to niezdrowa zależność od ojców.
Widzimy również potrzebę formowania ojców do pracy z laikatem. Formacja powinna obejmować przygotowanie do bycia asystentem, delegatem regionalnym czy prowincjalnym oraz szkolenie dla tych, którzy nie pełnią takich funkcji, ale którzy będą współpracować z laikatem.
Z ulgą przyjęliśmy odpowiedź o. Kamila na pytanie: Czy jest słuszne, aby o. asystent miał prawo weta w przyjmowaniu, odrzucaniu kandydatów na różne stopnie formacji i w akceptowaniu mistrza formacji, proponowanego przez Radę Wspólnoty? Jego odpowiedź brzmiała: Nie w obu wypadkach. Myślę, że musimy to zmienić. To byłby powrót do postrzegania laikatu jako niezdolnego do podejmowania decyzji. Jeśli Rada podjęła decyzję, nie widzę powodu, dla którego asystent mógłby ją lekceważyć.
W nawiązaniu do tej wypowiedzi proponujemy, aby w Kurii Generalnej był oficjalny świecki reprezentant laikatu, bowiem są to sprawy dotyczące świeckich.
Kiedy poruszyliśmy problemy społeczne występujące w naszych regionach, każdy mógł jednym tchem wymienić dziesięć. Jest więc jasne, że istnieje wiele obszarów, w których każda grupa może być skuteczna w czynieniu dobra w świecie.
Kiedy dyskutowaliśmy o ewangelicznej wizji Królestwa, znów stało się jasne, że jest wiele takich aspektów życia, w których poszczególne grupy Świeckiego Karmelu powinny odnaleźć się jako karmelitańscy zwiastuni zmian.
Nie chciałbym „grać w pokera z o. Deeneyem, ale kiedy przygotowywałem to podsumowanie, zdałem sobie sprawę, jak wiele wskazaliśmy sobie obszarów, które aż krzyczą o apostolat grupowy.
Głęboka refleksja płynąca z tego przyjrzenia się problemom społecznym jest taka, że powinniśmy uświadomić sobie, iż choć potrzeby materialne muszą być zaspokajane, to potrzeby duchowe są dużo ważniejsze, a zaspokajanie ich trwalsze w skutkach.
Wgryzanie się w przesłanie Ewangelii dało nową listę wyzwań stojących przed Świeckim Karmelem.
Spotkanie, na którym mówiliśmy o formach modlitwy, było bardzo ubogacające. Jedna z wypowiedzi brzmiała - jeśli „modlitwa to rozmowa
z Przyjacielem, to czy opowiadacie Jezusowi dowcipy? Czy nie opowiedzielibyście przyjacielowi dowcipu, który ostatnio słyszeliście? Wniosek z naszej dyskusji był taki, że absolutną koniecznością jest poświęcenie czasu na modlitwę myślną, zarówno przez zakonników, jak i świeckich. Jeśli nie znajdujemy tego czasu wszystko inne się wali. Modlitwa to jedyny sposób, który umacnia nas, daje pokój i czyni zdolnymi do służby innym. Co więcej, czyni nas bardziej wrażliwymi na potrzeby tych, którym służymy.
Nasza tożsamość jako świeckich karmelitów była omawiana na kolejnym spotkaniu. Jesteśmy apostołami, kontemplatykami, świeckimi, którzy niosą karmelitański charyzmat i żyją w świecie. Składaliśmy przyrzeczenia, co jest istotnym aspektem naszego życia i charyzmatu. Jest wielu ludzi spełniających pozostałe kryteria (przynależności do Świeckiego Zakonu), ale łączność z ojcami i siostrami, kiedy wszyscy podążamy za Regułą św. Alberta, jest kluczem do tworzenia jednego Zakonu, z jednym charyzmatem.
Świeccy powinni być odpowiedzialni za swoje struktury i dlatego m.in. proponujemy, aby osoba świecka znalazła się w Domu Generalnym.
Na spotkaniu z o. Generałem o. Deeney wspomniał o problemach z komunikacją. Proponujemy, aby każdy Delegat Prowincjalny powołał Sekretariat Prowincjalny, i aby świecki sekretarz był „skrzynką kontaktową z o. Deeneyem. Odpowiedzialnością świeckich powinno być przekazywanie informacji w prowincji.
W kwestii finansów. Gdyby każdy z 38 000 świeckich wpłacał 1$ rocznie dałoby to przychód w wysokości 38 000$ (na potrzeby Sekretariatu Generalnego). Równy podatek byłby jednak niesprawiedliwy, bowiem w jednym kraju 1$ to nada podczas gdy w innym - todo. Koszt transferu pieniędzy z jednego kraju do drugiego jest zaś tak wysoki, że powinniśmy mieć taki system, aby każda prowincja trzymała zebrane pieniądze, dopóki ktoś nie pojedzie do Rzymu albo nie będą wysłane prosto do miejsca, które ma określone potrzeby.
Karmelitańskie prowincje lub poszczególne grupy powinny uzyskać prawny status organizacji charytatywnych (nie prowadzących działalności gospodarczej) tak, aby mogły otrzymywać darowizny - spadki, dotacje, również niektóre fundacje mogą zechcieć przekazywać dotacje, jeśli fundusz jest prawnie zalegalizowany.
Po opowiedzianej przez o. Alojzego historii o zaoferowanych 25$, każda grupa powinna wziąć pod uwagę, że koszty podróży ojców muszą być zwracane. W sytuacji, gdy zaprasza się kogoś, aby prowadził rekolekcje, należy najpierw zatroszczyć się o fundusze na ten cel, a nie myśleć o nich dopiero w dniu rekolekcji.
Dom Generalny apeluje, abyśmy zostali organizacją pozarządową w strukturach ONZ. Powinniśmy pamiętać, że będzie to wymagało nakładów finansowych.
Podczas dyskusji o członkach odosobnionych jakiś czas zajęło nam dojście do wspólnego wniosku, że nie ma problemu z tymi członkami OCDS, którzy zaczęli formację we wspólnocie, ale dla słusznych powodów nie mogą przychodzić na spotkania. Problem pojawia się, gdy ktoś chce rozpocząć formację jako członek odosobniony. Po długiej dyskusji uznaliśmy, że naszą odpowiedzią na pytanie o członków odosobnionych jest:
aspekt wspólnotowy jest na tyle ważny, że osoba, która nie może być członkiem wspólnoty, nie powinna być przyjmowana do Świeckiego Zakonu. To może się wydawać surowe i niechrześcijańskie, ale jesteśmy przekonani, że przyjmowanie do OCDS członków, którzy nie mają możliwości doświadczenia wspólnotowości, byłoby zbyt dużą przeszkodą. Ale nie widzimy przeciwwskazań, aby taka osoba przeszła cały program formacji jednak bez składania przyrzeczeń, bowiem taka osoba chce z pewnością żyć charyzmatem karmelitańskim. Przy takim rozwiązaniu byłoby świetnie, gdyby wspólnota zechciała być współodpowiedzialna za formację tej osoby - i ponownie - decyzja w tej materii powinna należeć do Rady, a nie do o. asystenta.
Co z nie - katolikami, których pociąga karmelitańska duchowość? W obecnej Regule nie ma dla nich miejsca w grupie OCDS. Spora liczba uczestników dyskusji mogła przytoczyć przykłady gorliwych chrześcijan, których pociąga Karmel. Chrzest jest podstawowym powołaniem, które dzielimy wszyscy. Dwie rzeczy są dla nich przeszkodą do bycia członkami Świeckiego Zakonu: po pierwsze niemożność przyjmowania Komunii św. podczas Mszy św. i po drugie bardzo delikatna sprawa, a mianowicie, że moglibyśmy być postrzegani jako „kłusownicy polujący na ludzi innych wyznań. Musimy być wyczuleni na wolę Bożą w życiu każdego człowieka. Chcielibyśmy prosić, aby ten problem został przedyskutowany w Świeckim Zakonie, aby można było znaleźć jakieś rozwiązanie.
Odbyliśmy także krótką dyskusję nt. Odnowa w Duchu Św. a Świecki Zakon. W jednym rejonie 40% członków pochodzi z Odnowy. W niektórych regionach należący do Odnowy są zniechęcani do wstępowania do OCDS. Wielką siłą Odnowy jest to, że ludzie przeżywają doświadczenie nawrócenia i rozwijają osobisty związek z Jezusem Chrystusem. Zaczynają się modlić, a modlitwa i uwielbienie prowadzą do modlitwy kontemplacyjnej. Gdziekolwiek pojawia się ruch modlitewny, my mamy coś do ofiarowania - nauczanie św. Teresy i św. Jana od Krzyża, i my powinniśmy tam być. Możemy uczyć modlitwy karmelitańskiej tych, którzy zechcą pójść w kierunku cichej modlitwy.
Oczywiście mogą wystąpić pewne spięcia.
  • Jeśli dzień spotkań Odnowy i Świeckiego Zakonu pokrywa się, to wybór, którego dokonujesz, pokazuje ci, gdzie podąża twoje serce.
  • Św. Jan od Krzyża dał wyraźną wskazówkę dotyczącą tych, którzy poszukują prywatnych objawień.
Styl modlitwy charyzmatycznej nie powinien być polecany jako część karmelitańskich spotkań.
Na koniec jeden z uczestników naszej grupy dyskusyjnej wyraził opinię, że największym wydarzeniem całego Kongresu był niedzielny obiad w Tlaquepaque z meksykańską muzyką i zimnym piwem. Cieszę się, że nie był to świecki.