Wyzwania ze strony świata
dla Świeckiego Zakonu Karmelitów Bosych
na progu III Tysiąclecia

Piotr Marceli Strojecki OCDS

Dzisiaj podczas obrad II Ogólnopolskiego Kongresu Świeckiego Zakonu Karmelitów Bosych mamy rozważać nad wyzwaniami, jakie stawia nam świat. Świat wyraźnie nie artykułuje swoich potrzeb, lecz wypływają one z jego natury i często są zagłuszane. I tak samo nie komunikuje nam świat tego, czego oczekuje od nas, lecz czeka na to, co jest związane z naszym charyzmatem. Zastanówmy się, więc najpierw nad naturą świata analizując krótko prawdy o stworzeniu, o grzechu i Odkupieniu. Perspektywa ta pozwoli nam pełniej zobaczyć, jakie miejsce zająć wobec Bożego powołania do współudziału w dziele stworzenia, do jednoznacznej postawy wobec zła oraz współdziałania w Odkupieniu.

Natura świata

Człowiek od dawna zastanawiał się nad naturą świata i dochodził do różnych wniosków, które w porównaniu z danymi Objawienia nie zawsze dają pełen obraz rzeczywistości, a więc są fałszywe. Należą do nich monizm i dualizm.
Pochylmy się, zatem nad Biblią i zauważmy, że obraz świata jest pełen dynamizmu.

Stworzenie

Bóg Trójjedyny stworzył cały świat z niczego jako dobry. Boża miłość, którą Osoby Trójcy Przenajświętszej nawzajem się darzyły jakby rozlała się: stworzenia, a w tym pierwsi ludzie, zostali wezwani do odwzajemnienia Bożej miłości, miłości, która powołała ich do istnienia. To jest pierwsze powołanie stworzenia: odpowiedzieć z wdzięcznością na Bożą miłość i świadczyć o swoim Stwórcy. Ten ślad Boży w stworzeniu jest tak bardzo delikatny, że św. N. O. Jan od Krzyża nie zawahał się przed napisaniem następujących słów poematu Pieśni duchowej (strofa 5) stworzenie odpowiada na pytanie o ukryciu się Oblubieńca:

Rzucając wdzięków tysiące
Przebiegł szybko wskroś boru cichego,
A jedno tylko spojrzenie
I blask Jego postaci,
Okrył je szatą piękna czarownego.

O takim świecie można powiedzieć, że jest dobry.

Grzech

Stan pierwotnej szczęśliwości skończył się w momencie grzechu pierworodnego. Tu dotykamy wielkiego dramatu całego stworzenia: śmierć weszła na świat przez zawiść diabła (Mdr 2, 24a; por. Rz 5, 12) a wraz ze śmiercią grzech i całe zło. Świat odwrócił się od Boga, obraził Go i nie był w stanie naprawić popełnionego zła, gdyż takie zadanie przewyższało siły wszystkich stworzenia razem wziętych nie mówiąc już o siłach jakiegokolwiek stworzenia branego osobno. O takim to świecie św. Jan Apostoł stwierdził: cały zaś świat leży w mocy Złego (1 J 5, 19b) i dlatego można powiedzieć, że świat jest zły.

Nowe stworzenie

Bóg nie był obojętny na los Swojego stworzenia: Tak, bowiem Bóg umiłował świat, że Syna swego Jednorodzonego dał, aby każdy, kto w Niego wierzy, nie zginął, ale miał życie wieczne. Albowiem Bóg nie posłał swego Syna na świat po to, aby świat potępił, ale po to, by świat został przez Niego zbawiony (J 3, 16-17) Bóg Trójjedyny chce zbawienia świata, chce, aby zły świat, który był kiedyś dobry, został wybawiony od obecnego skażenia złem, grzechem.
Jednakże ten proces nie został zakończony w Apokalipsie św. Jana czytamy w nawiązaniu do czasów ostatecznych: I rzekł Zasiadający na tronie: Oto czynię wszystko nowe (Ap 21, 5a). Oznacza to, że pełnia Odkupienia, przemiany świata nastąpi dopiero w przyszłości, na końcu czasów. Mamy tutaj do czynienia z pewnym napięciem eschatologicznym: z jednej strony przemiana świata już się dokonała na Krzyżu przez doskonałe dzieło Odkupienia Jezusa Chrystusa, a z drugiej zaś strony przemiana ta będzie trwała ciągle i zrealizuje się dopiero w pełni w przyszłym świecie.
Taki świat jest potencjalnie bardzo dobry, ale musi przyjąć łaskę Odkupienia.
Rolą chrześcijan w świecie a szczególnie świeckich karmelitów bosych
Przyglądając się jeszcze dokładniej Bożemu orędziu dochodzimy do wniosku, że chrześcijanie na swój sposób powinni brać udział w Boskim dziele stworzenia, przeciwstawiać się złu oraz urzeczywistniać dzieło Odkupienia.
Jak to czynić? Możliwości są bardzo różne, zawsze jednak będą one wypadkową modlitwy i działania. Nie możemy się tylko modlić, podobnie jak nie można tak oddać się działaniu, by zagubić modlitwę (aktywizm). Chodzi, zatem o działanie przemodlone, przeniknięte modlitwą.

Co zatem czynić?

Przede wszystkim i zawsze realizować Boże zamysły we własnym życiu codziennym. Często będzie to swoiste przywracanie Bożego wyglądu świata. W atmosferze zacierania różnic pomiędzy dobrem a złem, poddawani różnym mechanizmom manipulacji, jesteśmy powołani do jednoznaczności. Wystarczy przyjrzeć się np. pismom młodzieżowym, czy prasie kobiecej. Nie trudno zorientować się, jaki model człowieka sukcesu proponują. Co zatem czynić? Chciałbym w tym miejscu zwrócić szczególną uwagę na chrześcijańskie wychowanie i podkreślić potrzebę samowychowania. Najpierw wymagajmy od siebie, aby dla dzieci, wnuków czy innych osób być świadkami, że można i jak można żyć po chrześcijańsku.
Nie sposób przemilczeć także sprawy działania na rzecz stworzenia sprawiedliwego ładu społecznego.

Współudział w stworzeniu

Już w pierwszym rozdziale Pisma świętego czytamy, że po stworzeniu mężczyzny i kobiety ...Bóg im błogosławił, mówiąc do nich: >> Bądźcie płodni i rozmnażajcie się, abyście zaludnili ziemię i uczynili ją sobie poddaną; abyście panowali nad rybami morskimi, nad ptactwem powietrznym i nad wszystkimi zwierzętami pełzającymi po ziemi. I rzekł Bóg: Oto wam daję wszelką roślinę przynoszącą ziarno po całej ziemi i wszelkie drzewo, którego owoc ma w sobie nasienie: dla was będą one pokarmem (Rdz 1, 28-29). W słowach tych odnajdujemy podwójne wezwanie: najpierw do przekazywania życia a następnie do panowanie nad całym widzialnym światem.

Życie ludzkie

Już w roku 1930 dr Elżbieta Estreicherowa, członkini wówczas III Zakonu Karmelitańskiego, wykazywała, że zabijanie dzieci nienarodzonych oraz antykoncepcja, (którą nazywała neo-maltuazjanizmem) są sprzeczne z Prawem Bożym. Występowała, zatem przeciwko prawnej możliwości dokonywania zabójstwa dzieci w łonie matki oraz przeciw reklamie „środków lekarskich czy aptekarskich używanych w celu „ażeby dziecka nie było. Była to właściwa postawa dla katolika żyjącego w Polsce początkach lat trzydziestych a teraz, co możemy zrobić w tej sferze?
Musimy odpowiedzieć na apel skierowany przez Jana Pawła II do wszystkich katolików w roku 1995: pilnie potrzebna jest wielka modlitwa za życie, przenikająca cały świat, więc także modlitwa ta powinna przenikać także i Świecki Karmel. Tylko czy na modlitwie poprzestać?
Przez ponad 70 lat, od czasów książki dr Estreicher, sporo zmieniło się: została doceniona sfera cielesna związku małżeńskiego oraz opracowano skuteczne naturalne metody regulacji płodności. Zmieniła się także mentalność. Wydaje się, że nie tylko ważne jest, jakich metod małżonkowie stosują w celu uniknięcia tymczasowo lub na czas nieokreślony nowych narodzin, ale jaką kierują się przy tym mentalnością: czy jest to mentalność antykoncepcyjna czy mentalność otwarta na przekazywanie życia. Taka mentalność decyduje o moralności aktu małżeńskiego: małżonkowie powołani są do tego, aby przyjąć dar nowego życia, którym obdarza ich Bóg. Nie można, bowiem oddzielać aktu małżeńskiego wyrażającego miłość od aktu prokreacji.
Zwróćmy uwagę, że potomstwo jest zawsze darem, więc z jednej strony konieczna jest postawa wdzięczności i troski (stąd rodzicielstwo musi być zawsze odpowiedzialne) zaś z drugiej strony wykluczona jest pretensja o to, że ten dar nie został udzielony. Pary małżeńskie, które nie mogą mieć dzieci, możemy umacniać w jakże trudnym ich powołaniu i przypomnieć naukę św. N. O. Jana od Krzyża: Pragnienie potomstwa jest ... próżnością. A są tacy, co całkiem pogrążyli się w tym pragnieniu i z tego powodu niepokoją wszystko wokoło, a nie wiedzą przecież, czy dzieci ich będą dobre i czy będą służyły Bogu. Nie mogą, bowiem wiedzieć, czy zadowolenie, jakiego się od nich spodziewają, nie będzie bólem, odpocznienie i pociecha uznojeniem i przygnębieniem, chluba wreszcie niesławą i obrazą Boga, jak to się wielu zdarza. Pragnienie potomstwa obecnie nie tylko jest próżnością, ale i grzechem, jeżeli prowadzi do korzystania ze sztucznych technik reprodukcji. Jaka to ironia: ludzie pragnący, aby ich miłość objawiła się w ich dziecku, pozbawiają akt poczęcia kontekstu miłości. A nawet więcej: ludzie pragnący dziecka, czyli pragnący życia, tym pragnieniem unicestwiają wiele istnień ludzkich.
Możemy także przed światem obnażyć całą fałszywość miłosierdzia, które polega na uśmiercaniu osób nieuleczalnie chorych. Trzeba światu powiedzieć, że cierpienie ma wartość, że ono uszlachetnia człowieka i nie tylko nie unieszczęśliwia, ale także może być źródłem prawdziwego szczęścia. Mówmy, więc o tym przez swoje życie oraz wskazując na przykłady z historii Karmelu i na jego doktrynę.
Na koniec rozważań o życiu ludzkim nie sposób przemilczeć wezwania papieskiego:

Jesteśmy posłani do świata jako
lud dla życia i dlatego nasze głoszenie musi wyrażać się także
przez wysławianie Ewangelii życia w pełni tego słowa znaczeniu.
W tym celu należy przede wszystkim pielęgnować w nas samych
i w innych postawę kontemplacji.

Taką postawę kontemplacji my, członkowie Świeckiego Karmelu, mamy u siebie pielęgnować i innych jej uczyć.

Panowanie nad całym widzialnym światem

Po stworzeniu Bóg powierzył ludziom cały widzialny świat. Jednakże nie jest to władza absolutna: nie można zapominać o Stwórcy używając stworzeń. Potrzebna jest, zatem znowu postawa kontemplacyjna. Uchroni to wierzącego od popadnięcia w jedną z dwóch niewłaściwych postaw. Pierwsza (częściej spotykana) polega na tym, iż człowiek nie liczy się ze środowiskiem naturalnym bezmyślnie je niszcząc. Druga postawa (znacznie rzadsza) jest pewnego rodzaju ubóstwieniem przyrody, gdyż dla jej ochrony nadgorliwcy gotowi są nawet poświęcić ludzi.
Panowanie człowieka nad światem widzialnym wymaga zorganizowania się ludzi. Chrześcijanin, zatem i na tym polu nie może pozostać obojętny. Mam na myśli choćby obowiązek oddania głosu w różnego typu wyborach i referendach. Nie możemy się uchylać od wzięcia udziału w głosowaniu, gdyż byłoby to poważnym zaniechaniem czynienia dobra, które mogliby dokonać ludzie przez nas wybrani, czy też, które wypływałoby z przyjętych rozwiązań prawnych (w przypadku referendum). Jednakże nie tylko przez poszczególne i wielokrotnie powtarzane akty głosowania chrześcijanin ma wpływać na struktury państwowe i samorządowe. Niektórzy chrześcijanie, obdarzeni odpowiednimi zdolnościami i posiadający gruntowne przygotowanie, powinni obejmować stanowiska w administracji oraz owocnie startować
w różnego rodzaju wyborach. Swoją pracę powinni traktować przede wszystkim jako służbę społeczeństwu.
Jakie jest tu, zatem miejsce Świeckiego Zakonu Karmelitów Bosych? Na pewno, jako stowarzyszenie wiernych świeckich, musi dopomagać swoim członkom
w rozróżnianiu tego, co jest moralnie dobre od tego, co złe. Również, jako część Karmelu, będzie zanosił do Boga gorące błagania o to, aby świat żył po-bożemu. Członkowie Świeckiego Zakonu odkrywający u siebie specyficzne powołanie do poświęcenia się dla służby publicznej powinni liczyć na wsparcie swoich wspólnot.
Powstaje jednak pytanie: czy Świecki Zakon Karmelitów Bosych ma angażować swoje struktury na rzecz przekształcania ładu społeczno-politycznego? Jeżeli miałoby to mieć wyraz poparcia którejkolwiek partii politycznej, to odpowiedź może być tylko jedna: NIE.
W Świeckim Zakonie musi być miejsce dla zwolenników różnych partii a mówiąc dokładniej: w Świeckim Karmelu powinni znaleźć dla siebie miejsce zwolennicy wszystkich partii, które faktycznie mają swój program zgodny ze społeczną nauką Kościoła.

Wobec zła w świecie

W otaczającym nas świecie spotykamy zło dwojakiego typu: moralne, które jest zawsze rezultatem ludzkiego postępowania i materialne, która albo nie jest związane z żadną działalnością człowieka (np. choroba). Jakby między nimi sytuują się takie złe zjawiska jak ubóstwo czy bezrobocie trudno wskazać winnych a jednak jakiś człowiek, jacyś ludzie kiedyś zawinili… Mówi się wówczas o złu struktur lub strukturalnym.

Zło moralne

Chrześcijanin chcąc prawidłowo zareagować na moralne zło powinien utożsamić się z prorokiem Ezechielem, który od Jahwe usłyszał następujące słowa: „Ciebie, o synu człowieczy, wyznaczyłem na stróża domu Izraela po to, byś słysząc z mych ust napomnienia przestrzegał ich w moim imieniu. Jeśli do występnego powiem: Występny musi umrzeć a ty nic nie mówisz, by występnego sprowadzić z jego drogi to on umrze z powodu swej przewiny, ale odpowiedzialnością za jego śmierć obarczę ciebie. Jeśli jednak ostrzegłeś występnego, by odstąpił od swojej drogi i zawrócił, on jednak nie odstępuje od swojej drogi, to on umrze z własnej winy, ty zaś ocaliłeś swoją duszę (Ez 33, 7-9). Nie tylko pomagając czy zgadzając się na czyjś grzech mamy w nim współudział („grzech cudzy), ale także ponosimy moralną odpowiedzialność również wtedy, gdy nie informujemy o moralnym złu czynu. W tym miejscu należy podkreślić dwie rzeczy.
Po pierwsze nie można mylić akceptacji dla osoby z akceptacją jej postępowania. Jest to bardzo trudne: nauczyć się kochać grzesznika i jednocześnie mieć w sobie odrazę dla jego postępowania. Niestety tylko takie postawa jest właściwa musimy pamiętać nie tylko o przykazaniu miłości bliźniego, ale również i o innych przykazaniach oraz o jakże wymownych słowach Ojca Kościoła:, „Kiedy grzeszymy, nie podobajmy się sobie samym, ponieważ Bogu nie podobają się grzechy. A skoro nie jesteśmy bez grzechu, przynajmniej w tym bądźmy podobni do Boga, iż nie będzie nam się podobało to, co się i Jemu nie podoba. W ten sposób zjednoczysz się, więc z wolą Bożą, ponieważ nie będzie podobała ci się w tobie to, do czego i Bóg, który cię stworzył, odczuwa odrazę.
Po drugie potrzeba wielkiej roztropności i mądrości w obnażaniu grzechu. Trzeba czasem odczekać, aby nie wymawiać słów bez miłości czy wręcz w nienawiści. Trzeba dokonać odpowiedniego doboru argumentów, aby rozmówca został przekonany a nie tylko usłyszał nasze racje. Czasem z kolei nie ma potrzeby ganienia złego postępowania, gdyż wykonujący zły czyn chce takiej nagany, aby uchodzić np. za prześladowanego czy też przez naszą reakcję chce zrobić sobie reklamę. Należy wreszcie poniechać nagany także wtedy, gdy rozsądek każe najpierw podjąć inne działania.
My, świeccy karmelici, w reakcji na zło musimy naśladować swojego duchowego Ojca, św. Proroka Eliasza, który na górze Horeb mówił do Jahwe: „Żarliwością rozpaliłem się o chwałę Pana, Boga Zastępów, gdyż Izraelici opuścili Twoje przymierze, rozwalili Twoje ołtarze i Twoich proroków zabili mieczem. Tak, że ja sam tylko zostałem, a oni godzą jeszcze i na moje życie (1 Krl 19, 14). Stosując daleką analogię możemy powiedzieć, że podobnie jak Eliasz i my tylko w swoich środowiskach jesteśmy wierni Bożemu Prawu. To od nas świat wymaga uczciwości. To my musimy świadczyć o świętości niedzieli mówiąc: nie kupuję, bo dzisiaj jest niedziela.

Zło materialne i zło struktur

Podczas zetknięcia się ze złem materialnym czy złem wynikającym ze struktur społecznych możemy, jako Świecki Karmel, zaoferować autentycznie chrześcijański sposób przeżywania cierpienia. Na tym jednak nie koniec. Odwołując się do doświadczeń Świeckiego Karmelu, musimy dostrzec konieczność podejmowania dzieł miłosierdzia chrześcijańskiego. Nie chodzi tu tylko o zbieranie i przekazywanie na rzecz katolickich organizacji większych czy mniejszych sum pieniężnych. Przed II wojną światową III Zakon Najświętszej Maryi Panny z Góry Karmelu i św. M. Teresy od Jezusa prowadził ochronkę dla dzieci, fundował stypendia itp., Jakie działania powinien podejmować dzisiaj Świecki Zakon Karmelitów Bosych? Pewną odpowiedzią jest prowadzenie grup modlitewnych (także młodzieżowych)… Wydaje się jednak, że nie można ograniczyć się jedynie do sfery religijnej.
Zastanawiając się nad złem struktur nie sposób zapytać jak do takiego zła się odnosić. Wydaje się być bardzo niebezpieczną postawa tych, którzy zatrzymują się jedynie na tropieniu takiego zła, na alarmowaniu o nim. Potrzeba raczej podawać konkretne sposoby jego przezwyciężania. Kiepska jest partia polityczna, która swój program opiera na „walczeniu z a nie na „walczeniu o. My, więc dostrzegając zło w strukturach milczmy, albo przynajmniej bądźmy małomówni, dopóki nie zaproponujemy pozytywnego programu.
Przypomnijmy także lekarstwa na złe struktury społeczne, jakie Maria Bocheńska wskazała w 1926 roku. Matka sławnego dominikanina i tercjarka karmelitańska we wstępie do swojego tłumaczenia biografii św. N. M. Teresy od Jezusa ukazuje najpierw życie liturgiczne a szczególnie Eucharystię na następnie pielęgnowanie własnego życia duchowego jako lekarstwa na egoizm i indywidualizm. Te natomiast wady są przecież najczęściej powodami zła strukturalnego.
Urzeczywistnianie Odkupienia
Przezwyciężanie sytuacji kryzysowych jest już, przynajmniej do pewnego stopnia, urzeczywistnianiem Odkupienia: to, co stare, złe, grzeszne, zostaje zastąpione tym, co nowe, dobre, pełne Bożego błogosławieństwa. Przemiana ta jest ciężkim dziełem porównywalnym do rodzenia: „Stworzenie, bowiem zostało poddane marności nie z własnej chęci, ale ze względu na Tego, który je poddał w nadziei, że również i ono zostanie wyzwolone z niewoli zepsucia, by uczestniczyć w wolności i chwale dzieci Bożych. Wiemy przecież, że całe stworzenie aż dotąd jęczy i wzdycha w bólach rodzenia. Lecz nie tylko ono, ale i my sami, którzy już posiadamy pierwsze dary Ducha, i my również całą istotą swoją wzdychamy, oczekując <przybrania za synów> odkupienia naszego ciała (Rz 8, 20-23). Zatem całe stworzenie wzdycha w bólach rodzenia, a my mamy pomóc w tym porodzie, mamy sprawić, że świat stanie się bardziej Boży a dokładniej przeniknięty Duchem, Chrystusowy. Świat, więc czeka na Chrystusa. Czeka i nie mogąc się doczekać znajduje system New Age, jogę, zen itp. A Karmel, w tym Świecki Karmel, nie umie dotrzeć do ludzi spragnionych doznań mistycznych. Sądzę, że na tym polu, w perspektywie kilku czy kilkunastu lat, Świecki Karmel powinien znaleźć główne pole działania apostolskiego.
Jakie środki ma ku temu: sam żadne, ale przecież są karmelitańskie wydawnictwa, katolickie radiostacje, programy katolickie w radio i telewizji, a przede wszystkim jest internet aby z niego korzystać potrzebny jest właściwie tylko komputer i trochę własnej chęci.
Na koniec postawmy sobie następujące pytania:
Co może każdy z nas i co może Świecki Karmel zrobić na polu chrześcijańskiego życia małżeńskiego i rodzinnego?
Jakie możemy podjąć działania, aby rozszerzać kulturę życia?
Jakie możemy podjąć dzieła miłosierdzia?
W jaki sposób wspólnoty OCDS mają zajmować się sprawami społeczno-politycznymi?
W jaki sposób dzielić się bogactwem duchowości Karmelu (w wymiarze indywidualnym i wspólnotowym)?

<< powrót