Rozważania na X Niedzielę Zwykłą - 10.06.2018

 

  Fragment książki Sióstr Karmelitanek Bosych z Zakopanego - "Piękno Karmelu" - wydanej przez Wydawnictwo Karmelitów  Bosych - 2013  

   

 A CO Z ROZWOJEM OSOBOWOŚCI

 Wiele się dziś mówi o rozwoju osobowości. Czyni się zarzuty życiu zakonnemu, że nie daje ono warunków do pełnego rozwoju osobowości. Jednak ośmielę się twierdzić, że życie zakonne jest właśnie najlepszym warsztatem rozwoju osobowości. Taki jest między innymi cel tego życia. Oczywiście duża rolę odgrywa w tym procesie poszukiwanie i dążenie do prawdy oraz wzajemna otwartość.

  Znaczenie pojęcia rozwoju osobowości założyciele zakonów odkryli o wiele wcześniej, niż zaczęły się tym zajmować świeckie dyscypliny, a zwłaszcza psychologia. Zakony powstały właśnie po to, aby stworzyć warunki służące również rozwojowi osobowości, lecz ich założyciele i mistrzowie określali to inaczej: świętością lub doskonała miłością. Świętość jest właśnie pełnym rozwojem osobowości. Natomiast cała tradycja chrześcijańska, a zwłaszcza tradycja zakonna, wypracowały naukę, obfitującą w znakomite i wnikliwe dzieła, operującą najsubtelniejszymi pojęciami, rozróżnieniami, wypróbowaną i uzasadnioną wielowiekowymi doświadczeniami i praktyką życiową.

  Zakon karmelitański również ma w tej dziedzinie bogaty dorobek literacki oraz głębokie doświadczenie życiowe swoich świętych, żeby wymienić tylko św. Teresę od Jezusa i św. Jana od Krzyża, a zaraz po nich św. Teresę od Dzieciątka Jezus, trójkę naszych doktorów Kościoła.

  Jednak zdaję sobie sprawę, że nie o to chodzi tym, którzy mówią o niedocenianiu w życiu zakonnym rozwoju osobowości. Obawiam się tylko, że rozumieją oni termin rozwój osobowości zbyt jednostronnie, a mianowicie jako wyłącznie lub prawie wyłącznie rozwój intelektualny. Spróbujmy podjąć i ten zarzut. Mówi się, że życie klauzurowe nie daje możliwości rozwoju intelektualnego. Według wielu osób, zakonnice nie czytają nic poza książkami „pobożnymi”, nie oglądają programów telewizyjnych, nie słuchają radia, nie czytają prasy, a wszelkie podróże, które rozszerzają horyzonty, są z życia karmelitanki bosej wykluczone. Wszelkie zdolności, talenty, jakie niejedna z nas posiada, zostają pogrzebane na zawsze z chwilą, kiedy przyjmuje habit. W opinii sceptyków – życie duchowe (w sensie ogólnej kultury intelektualnej) pozostaje w klasztorze za zawsze na tym samym poziomie, zatem tym gorzej jest dla danej osoby, im w młodszym wieku wstąpi do zakonu.

  Czy rozwój intelektualny w Karmelu jest możliwy? Trzeba wyraźnie podkreślić, że nie tylko jest możliwy, ale rzeczywiście istnieje. Kto żyje w klauzurze dłużej, zaobserwuje to zarówno u siebie, jak i u innych sióstr.

  Prawda, że czytamy przede wszystkim książki o tematyce religijnej. Jednak książki religijne nie ograniczają się do naiwnych żywotów świętych, pełnych legend i cudowności, jak to sobie wyobrażają ludzie , którzy nie znają literatury duchowej. Owszem, biografie świętych także stanowią naszą lekturę, ale wybieramy te, które zostały napisane na podstawie źródeł. Autorami wielu z tych książek są naukowcy, w szczególności teologowie. Tematyka naszych lektur, jakkolwiek z założenia ściśle religijna, niejednokrotnie czerpie z innych dziedzin wiedzy takich, jak np. filozofia, historia powszechna, historia kultury i sztuki, geografia, psychologia, literatura, językoznawstwo, socjologia, biologia, fizyka czy chemia. Obecnie nie da się pisać prac ograniczonych do jednej dziedziny wiedzy, bez uwzględnienia dorobku innych dyscyplin. Także opracowania poświęcone tematom duchowym są pisane ze świadomością, czym się dzisiaj zajmują ludzie, jak żyją, nawiązują do aktualnych odkryć i wynalazków, mają na uwadze problemy współczesnego świata. Tak więc nawet u osób czytających wyłącznie książki i czasopisma religijne pogłębia się równocześnie znajomość innych dziedzin wiedzy.

  Odpowiedzmy sobie na pytanie, czy dziś wobec tak daleko rozbudowanej specjalizacji w każdej dziadzinie, istnieją ludzie, którzy w każdym sektorze wiedzy posiadaliby dużo wiadomości? Możliwości człowieka są ograniczone, a wszystkie gałęzie wiedzy rozwijają się tak szybko, że w konieczności im ktoś jest większym specjalistą w jednaj nauce czy umiejętności, tym ostrożniej wypowiada się na temat szczegółowych zagadnień, które nie łączą się z jego specjalnością. Jest to zupełnie zrozumiałe, gdyż specjalizacja wymaga poświęcenia wybranej dziedzinie ogromnej ilości czasu. W życiu każdego człowieka dokonują się ciągłe wybory: jedną rzecz się wybiera, inną z konieczności trzeba odrzucić. Nie da się ogarnąć wszystkiego. Rezygnacja z pewnych wartości na rzecz innych est zjawiskiem, które spotyka się na co dzień i która nikogo nie dziwi. Czy należy więc się dziwić karmelitankom, że wybrawszy jako swoją „specjalność” wiedzę o Bogu, nie interesują się innymi naukami więcej, niż to konieczne do doskonalenia się w tej obranej dziedzinie?

  Lecz osoby, które wyrażają takie zdziwienie, traktują jawnie lub skrycie wiedzę o bogu jako coś podrzędnego wobec innych nauk. Dlatego nie mogą zrozumieć, jak można się temu poświęcić. Nic na to nie poradzimy. Przeciwnie, dla nas bowiem żadna dziedzina wiedzy ludzkiej nie jest tak szlachetna, wielka i piękna, jak nauka o bogu, zarazem zaś tak konieczna dla człowieka, wręcz najistotniejsza w jego życiu. Jest to bowiem wiedza o Tym, od którego wszystko zależy, także sam człowiek i to bez reszty.

  Nie słuchamy radia ani nie oglądamy programów telewizyjnych, a wyjątek czynimy w przypadku transmisji wielkich wydarzeń religijnych takich, jak beatyfikacje czy pielgrzymki Ojca Świętego. Stałe korzystanie z radia i telewizji byłoby sprzeczne z naszym życiem modlitwy i oddzieleniem od świata. Byłoby to wielką niekonsekwencją, gdyż wystrzegając się wychodzenia na świat, niejako wpuszczałybyśmy go tym sposobem do wnętrza naszego klasztoru. Podobnie ma się rzecz z czytaniem bieżącej prasy.

 Niektórzy sugerują, że wiadomości ze świata – polityczne, gospodarcze czy inne – mogłyby zapalać naszą gorliwość w modlitwie i ofierze. Podkreślają, że jeśli nie mamy żadnych wiadomości o tym, co dzieje się w świecie, to nie wiemy, o co się modlić. Właściwie nie musiałybyśmy wcale wiedzieć, o co się modlimy – wystarczyłoby w zupełności to, że Pan Bóg wie, jakie są potrzeby ludzi. Jednak uważamy, że umiarkowana i ogólna znajomość ważnych wydarzeń rozgrywających się w Polsce i na świecie, jakkolwiek nie jest konieczna, jednak służy podtrzymaniu naszego duchowego kontaktu modlitewnego z braćmi i siostrami na świecie, naszego wewnętrznego zaangażowania się w istotne sprawy ludzkości. Zatem, nie wspominając już o tym, że dobrze wiemy, co się dzieje w Kościele katolickim (czytamy bowiem wszystkie dokumenty papieskie, „L'Osservatore Romano” i wybrane czasopisma katolickie), jesteśmy też w pewnej mierze informowane o wypadkach politycznych na świecie. Te wiadomości nie są częste ani obfite. Gdybyśmy czytały wszystko, co jest podawane w rozmaitych serwisach informacyjnych, w jaki sposób znalazłybyśmy czas na modlitwę w intencjach, które z nich wypływają? Ponadto wielka ilość różnorodnych wiadomości obciążałyby pamięć i wyobraźnię, przeszkadzając w zajmowaniu się jedynie Bogiem, a to zajęcie ma właśnie na celu między innymi dobro świata. Tak więc, paradoksalnie, zajęcie się światem czyniłoby nas mniej użytecznymi dla świata.

  Wspomnieć tu jeszcze trzeba dla całości obrazu, że ważnym czynnikiem rozwoju nie tylko duchowego (to przede wszystkim), ale i umysłowego są wszelkiego rodzaju konferencje, rekolekcje, sprawozdania z misji i opowieści z życia i pracy misjonarskiej. Niejednokrotnie odwiedzają nas misjonarze, a z niektórymi utrzymujemy stały listowny kontakt. Zdarza się nam też niekiedy oglądać przeźrocza albo filmy religijne. Nie zdarza się to często. Natomiast dużo częściej mamy możność słuchania wykładów wygłaszanych przez kapłanów diecezjalnych i zakonnych, wykładowców seminarium czy wyższych uczelni. Tematem ich jest Pismo Święte, teologia duchowa, liturgika, historia Kościoła i inne.

  Gdy spotykamy się na rekreacjach, dzielimy się swoimi myślami, tym, co na nas zrobiło wrażenie, co przeczytałyśmy lub zrozumiałyśmy... W ten sposób wiedza jednych staje się także własnością pozostałych sióstr. W ten sposób siostry, które są mniej wykształcone, stopniowo poszerzają swoją wiedzę.

  Na koniec chcę zwrócić uwagę Czytelniczek na dwie wielkie karmelitanki – św. Teresę od Jezusa i św. Teresę od Dzieciątka Jezus. Żadna z nich nie miała ani uniwersyteckiego wykształcenia, ani erudycji, a jednak napisały dzieła będące świadectwem całego ich życia poświęconego bogu. Dzieła te także obecnie budzą podziw ze względu na zawartą w nich głębię mądrości. Tysiące razy cytowane, komentowane, wspominane, tłumaczone na wiele języków świata, dają świadectwo prawdzie, że mądrość pochodzi od Boga i że Bóg może dać ją komuś, kto bardzo kocha, choćby nawet nie jest oczytany.

  O tę „mądrość miłości”, jak ją nazwała św. Teresa od Dzieciątka Jezus, zabiegają szczególnie karmelitanki bose.

 

 

Design by Premium templates in association with Free Joomla 2.5 templates